Eksplozja moich emocji przelana na jedwabne sznurki.

wtorek, 3 czerwca 2014

Wąż dusiciel!!

Ostatnio pozostaję ogromnie zafascynowana techniką bead crochet i wreszcie spróbowałam swoich sił w tzw. ukośniku :)
Bransoleta, a dokładniej jej schemat, dostarczył mi wielu "wrażeń" i nie powiem, przy pracy nad nią nauczyłam się wiele.
Za pomoc najserdeczniej dziękuję Ani z bloga Sutaszownia - bez jej rad nie podołałabym wyzwaniu.

Wykorzystałam oczywiście koraliki Toho w rozmiarze 11/0, 18 w rzędzie.
Zdjęcia nie oddają niestety uroku tej wyjątkowej bransolety, tylko gdzieniegdzie widać, że niektóre koraliki mają delikatnie opalizujący blask...



7 komentarzy:

  1. podziwiam, bo ja w tej technice poległam niestety:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba spróbować jeszcze raz!! Zachęcam!

      Usuń
  2. To bardzo odważna grubość na pierwszy raz! Ja po wielu różnych długościach mniejszych wzorów dopiero się na taką odważyłam. ;) Skok na głęboką wodę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prułam ją jakieś 3 razy na początku (bo wzór się rozjeżdżał) jakoś w końcu poszło.

      Usuń
  3. jaka piękna :* ach jo.......ja też tak chciałam :( niestety my z szydełkiem nie bardzo się polubiliśmy :/ Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak żywy dosłownie, piękna praca:)

    OdpowiedzUsuń
  5. podziwiam, megapracochłonne ;-)

    OdpowiedzUsuń