Eksplozja moich emocji przelana na jedwabne sznurki.

sobota, 30 czerwca 2012

Do Jarmarku!

Przygotowania asortymentu na Jarmark Dominikański 2012 uważam za rozpoczęte! Do jego otwarcia już bardzo blisko, więc w najbliższym czasie nie będę się za bardzo rozpisywać i ograniczę się do prezentowania zdjęć nowych wyrobów.

Z ogłoszeń "parafialnych" :
zakończyłam współpracę ze sklepami Za Friko, ale rozpoczęłam z nowym sklepem internetowym W Twoim Stylu - zapraszam serdecznie!




poniedziałek, 25 czerwca 2012

Rocaille.

Dziś z okazji 100 posta pojawi się po raz pierwszy trochę mojej innej pasji - historii sztuki.
Czas Was troszkę do-edukować, Moi Mili Zaglądacze :)

Mowa będzie o rocaille, ornamencie najbardziej charakterystycznym dla okresu Rokoka. 

Pojawił się we Francji ok. 1730 r. w Polsce ok. 1735 r. 
W Europie cieszył się popularnością do ok. 1760 r., w Polsce do ok. 1785 r.
Nazwa wywodzi się od francuskiego słowa roc – skała, „sztuczna grota”, z której budowano fontanny i groty w ogrodach lub wnętrzach. 
Kształt tego ornamentu naśladuje fantazyjną muszlę (mówi się też muszlowy ornament), ma formę stylizowanych małżowin usznych, od 1750 r. towarzyszy mu element grzyw morskich fal, koguciego grzebienia.
Zyskał bardzo wszechstronne zastosowanie, w tym czasie zdominował dekoracje architektoniczne, wystrój wnętrz i rzemiosło artystyczne, co najważniejsze, wpływał na formę ozdabianych nim przedmiotów, nadawał im swoisty kształt.

Spójrzcie na te ramki na zdjęcia, które udało mi się kupić na Pchlim Targu za 5 zł ! Przecudne rocaille!
Czysta poezja!




poniedziałek, 18 czerwca 2012

Zamówienie ekspresowe.

Oto kolczyki, przy robieniu których pobiłam mistrzostwo świata w szybkości szycia! W poniedziałek były zamówione a już w środę były na uszach klientki!
Po prostu speed - niebezpieczna prędkość :)

niedziela, 17 czerwca 2012

Specjalny prezent dla specjalnej osoby.

Dzięki blogowi poznaję niesamowite osoby. Jedną z nich jest Kamila, z którą połączyły mnie sutaszowe interesy a teraz zaprzyjaźniłyśmy się :)

Gdy wraz z Asią zostałyśmy zaproszone na jej urodziny od razu wiedziałyśmy, że musimy przygotować dla niej coś specjalnego. Szybko ustaliłyśmy, że odpowiednia będzie dla niej kopertówka. Asia odpowiedzialna była za stronę szyciową a ja za ozdobę z sutaszu.

I tak oto wczoraj obdarowałyśmy Kamilę pierwszą kopertkówką z sutaszem w roli głównej!


 Asia uszyła torbę wręcz perfekcyjnie!



Aplikację sutaszową dobrałam do ciemnogranatowego koloru tkaniny i barwnej podszewki. Znając gust Kamilii, wiedziałam, że trzeba dodać trochę blasku :)
Fajnym pomysłem wydawało mi się zakomponowanie sutaszu po krawędzi klapy, starałam się tez aby był możliwie wypukły.




Mina Solenizantki - bezcenna :) Jeszcze raz 100 lat Kamilo!

sobota, 16 czerwca 2012

Zamówienie specjalne.

Ostatnio otrzymałam zamówienie na nieduże kolczyki. Miały być fioletowe, okrągłe i błyszczące.
Oczekiwania udało mi się spełnić na 200 %
I love this job!




UWAGA!!! Na dniach pokażę coś absolutnie fantastycznego! Szczęka Wam opadnie :)

niedziela, 10 czerwca 2012

:/

Czerwiec, ech... kiedyś ten miesiąc był jakby przepustką do raju, bo zwiastował wakacje, lato, upały. A teraz? Brrrrr zimnoo i szaro jak w listopadzie, beznadzieja :(





piątek, 8 czerwca 2012

Romantyzmu nigdy nie za wiele.

"...żad­na wiel­ka miłość nie umiera do końca. Możemy do niej strze­lać z pis­to­letu lub za­mykać w najciem­niej­szych za­kamar­kach naszych serc, ale ona jest spryt­niej­sza - wie, jak przeżyć. Potrafi znaleźć so­bie drogę do wol­ności i zas­koczyć nas, po­jawiając się, kiedy jes­teśmy już cho­ler­nie pew­ni, że umarła, al­bo, że przy­naj­mniej leży bez­pie­cznie scho­wana pod ster­ta­mi in­nych spraw..."

Jonathan Carroll





środa, 6 czerwca 2012

Kolejny długi weekend!

Nie wiem jak Wy, ale ja zaczynam właśnie drugi w tym roku długi weekend :) Spędzę go tak jak lubię, czyli w środku lasu, niemalże odcięta od cywilizacji. Mój mały sutaszowy warsztacik zabieram ze sobą coby się nie nudzić gdy będzie padał deszcz. Jak znam życie pogoda pewnie nam nie odpuści...
Komputera oczywiście nie zabieram, zatem kolejny post został zaprogramowany z automatu- jakie to wygodne!

Ostatnio wyjątkowo przypadł mi do gustu taki kształt dla sutaszowych maluszków.
Jest tak prosty i jednocześnie uroczy, że zapowiadam, że to jeszcze nie koniec wariacji na ten temat :)




poniedziałek, 4 czerwca 2012

Wygrane candy i sutaszowy recycling.

Każdy, kto bawi się w candy wie, że wygrana to wcale nie taka łatwa sprawa. Z reguły powalająca ilość chętnych zdecydowanie ogranicza nasze szanse. Ale bywa inaczej.
W mojej niespełna rocznej karierze blogowej (sic!) udało mi się po raz 2 wygrać!
Na marginesie myślę, że po prostu los mi się odwdzięczył za hojne obdarowanie dziewczyn w moim candy!


Najlepsze jest jednak to, że o wygranej dowiedziałam się akurat w momencie, gdy miałam wyjątkowo wisielczy nastój... i oto jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki mój humor zmienił się nagle o 180 stopni!

Dziękuję Moniko i jestem okropnie ciekawa, co dla mnie przygotujesz :)


Poniżej coś z czegoś co było czymś :P czyli sutaszowy recycling.
Ten wisiorek i opaska powstały z pary kolczyków, która "wypadła" z pierwszej kolekcji Tango, bo ich rozmiary ponownie wzbudzały powszechny strach i grozę hehe :P
Na wykończeniu mam już 2 naszyjniki, powstałe właśnie z takiej "bazy" - już niedługo je pokażę.






Za to właśnie kocham sutasz - nawet coś już skończonego może stać się początkiem jakiejś innej, nowej pracy! Można w zasadzie przerabiać, dodawać i bawić się bez końca :)