Eksplozja moich emocji przelana na jedwabne sznurki.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Wygrane candy i sutaszowy recycling.

Każdy, kto bawi się w candy wie, że wygrana to wcale nie taka łatwa sprawa. Z reguły powalająca ilość chętnych zdecydowanie ogranicza nasze szanse. Ale bywa inaczej.
W mojej niespełna rocznej karierze blogowej (sic!) udało mi się po raz 2 wygrać!
Na marginesie myślę, że po prostu los mi się odwdzięczył za hojne obdarowanie dziewczyn w moim candy!


Najlepsze jest jednak to, że o wygranej dowiedziałam się akurat w momencie, gdy miałam wyjątkowo wisielczy nastój... i oto jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki mój humor zmienił się nagle o 180 stopni!

Dziękuję Moniko i jestem okropnie ciekawa, co dla mnie przygotujesz :)


Poniżej coś z czegoś co było czymś :P czyli sutaszowy recycling.
Ten wisiorek i opaska powstały z pary kolczyków, która "wypadła" z pierwszej kolekcji Tango, bo ich rozmiary ponownie wzbudzały powszechny strach i grozę hehe :P
Na wykończeniu mam już 2 naszyjniki, powstałe właśnie z takiej "bazy" - już niedługo je pokażę.






Za to właśnie kocham sutasz - nawet coś już skończonego może stać się początkiem jakiejś innej, nowej pracy! Można w zasadzie przerabiać, dodawać i bawić się bez końca :)

6 komentarzy:

  1. Świetny komplet pomysłowa kobieto :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje:) i z pewnością tak jest, że los się odwdzięczył. Też tak miałam:) Dziękuję również za wyróżnienie. Jutro wreszcie się nim pochwalę i zapraszam również na moje Candy:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. gratulacje to po pierwsze, a recykling faktycznie jest świetną rzeczą:) Zawsze drugie życie może być nawet ciekawsze niż pierwsze!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie to zmalowałaś, gratulacje wygranej

    OdpowiedzUsuń