Eksplozja moich emocji przelana na jedwabne sznurki.

sobota, 18 lutego 2012

Patchworkowo-wymiankowo.

Właśnie mija mi całkiem pracowita, jednak wyjątkowo twórcza sobota :)
Zrobiłam duuuuże zakupy koralikowe w sieci, usiadłam do maszyny do szycia a wieczór spędzę na sutaszowych dłubankach :)

Dokładnie tydzień temu miałam okazję brać udział w przesympatycznych warsztatach patchworkowych, które prowadziła Agata w gdyńskiej Aptece.


Miałyśmy wykonać uszytek, który mógł później posłużyć jako część poszewki na poduszkę, torbę itp. według wzoru opracowanego przez Agatę z okazji Walentynek:


Niestety, droga z Gdańska Oruni do Gdyni Grabówka zajęła mi więcej czasu niż przypuszczałam i efekt był taki, że spóźniłam się ponad godzinę i nie zdążyłam wypikować swojej robótki, więc wykorzystałam dziś wolny sobotni czas na wykończenie i oto czym mogę się pochwalić:

Wiem, że nie jest idealnie, ale miło było przypomnieć sobie jaką frajdę sprawia szycie na maszynie!
Tył uszyłam z części koszuli, którą kupiłam ostatnio w lumpeksie na szyciowy użytek:

Taki szyciowy recycling jest super - wykorzystujemy fakt, że mamy już wszyte guziki i dziurki - zaoszczędza to tyyyyyle czasu i nerwów!

Te warsztaty patchworkowe były tez okazją, żeby spotkać się z Agatą i odebrać mój wymiankowy prezent:


Lalka jest ogromnych wręcz rozmiarów i prezentuje się wspaniale!


Miłej soboty!

2 komentarze:

  1. No i w końcu widać efekty przyjaźni z maszyną:D Fajna ta lala:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna poducha :)))
    Zglosze sie po wskazówki.Sama bym chciala zaprzyjaznic sie z maszyną ale na razie brak czasu.
    I lala z wymianki WOW :)

    OdpowiedzUsuń