Eksplozja moich emocji przelana na jedwabne sznurki.

środa, 21 września 2011

Szewc bez butów chodzi.

Ostatnio próbowałam zliczyć ile par kolczyków sutaszowych udało mi się zrobić. I wiecie co? Nie udało mi się!
Najśmieszniejsze jest, że tyyle już się narobiłam a jakoś dla siebie jeszcze niczego nie wyhaftowałam.
No i musiałam wreszcie wykombinować coś TYLKO dla siebie.
Oto one, MOJE WŁASNE kolczyki sutasz:


Są absolutnie zwariowane, ogromne i w kontrastowych kolorach, czyli to co tygryski lubią najbardziej :)

P.S. Pozdrowienia dla Pań w sklepie pasmanteryjno-biurowym Anna na Oruni!

2 komentarze:

  1. Śliczne :) A na żywo wyglądają pewnie 100 razy lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prezentują się oszałamiająco bo są pstrokate i bardzo duże! Dokładnie w moim stylu, uwielbiam je!

    OdpowiedzUsuń