Eksplozja moich emocji przelana na jedwabne sznurki.

wtorek, 9 sierpnia 2011

Pojarmarczne podsumowanie


No nareszcie ochłonęłam po jarmarcznych przeżyciach! Było wspaniale! Nie przypuszczałam nawet, że taka sprzedaż może okazać się tak miłym i cennym doświadczeniem :)  Humory dopisywały, pogoda (prawie) też, ale grunt, że moja biżuteria się spodobała! Nie chcę się chwalić, ale mój sutasz zrobił prawdziwą furorę! Doszło wręcz do tego, że 2 dnia musiałam coś "dorobić" naprędce, żeby na stojaku nie było za pusto!


Kolczyki po prawej zrobione w nocy z soboty na niedzielę - totalnie odjechane, bo ledwo widziałam na oczy :)
Kolczyki po lewej z masą perłową były robione dosłownie na oczach klientek, w warunkach totalnie polowych, czyli wśród sfruwających na wietrze koralików zszywanych na kolanie!

W ciągu tych raptem 2 dni spotkałam wiele przesympatycznych, wyjątkowych kobiet, które dostrzegły w rękodzielniczym gąszczu moje skromne stoisko. Serdecznie je wszystkie pozdrawiam i zapraszam do dalszej współpracy :)

Ten jarmark zakończył się dla mnie absolutnie niespodziewanie, bo wyjątkową propozycją biznesową. Już niebawem będzie można kupić (!) moje wyroby w pewnym butiku w samym sercu Gdańska!!!
Ale o tym póki co cicho sza!
Pa pa!

1 komentarz:

  1. Fajnie, że jarmark ci się podobał. Czy mogłabym cię podpytać o sprawy z nim związane? Może ze znajomą uda się w tym roku pojechać, ale najpierw chciałabym kogoś, kto tam coś sprzedawał o parę spraw (zrozumiałam, że byłaś tam z kimś- dzieliłaś stoisko?, ile się płaci, jak się zgłaszać). Mój adres to milwer@poczta.fm. Jeśli mogłabyś mi mi pomóc, byłabym wdzięczna.
    Jola

    OdpowiedzUsuń