Eksplozja moich emocji przelana na jedwabne sznurki.

sobota, 30 lipca 2011

Grrr, żżyyyy, tcztcztcz, krakkrakkrak

Mówię do Was ja chociaż straciłam głos :) Chorowanie w lato, bez względu na pogodę to najgorsze co może się przytrafić! Przy blogowaniu głosu na szczęście używać nie trzeba, można za to starać się poprawić sobie i innym humor robiąc coś ładnego i pokazując to potem.Nie wiem jeszcze na co mam dziś ochotę, może powyszywam sobie, albo powycinam coś z filcu, tak czy siak powstanie coś nowego :)
A póki co coś ładnego (?) wesołego (?) jakiś czas temu zrobionego:

Kolorkowo
filcowe kuleczki, drewno malowane i lakierowane

P.S. Wciąż pracuję nad logiem i estetyką bloga, to wciąż roboczy wygląd, będzie się jeszcze pewnie wielokrotnie zmieniał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz